Sztuka odpoczywania

Zbliża się weekend i pewnie już powoli zaczynacie snuć plany na sobotę i niedzielę.

Zakupy, sprzątanie, zaległe zadania w domu itd.

 

A gdzie w twoich planach znajduje się odpoczynek, czas na zregenerowanie sił po całym tygodniu?

Co robisz w weekend, żeby odzyskać siły i zadbać o siebie?

Dziś podzielę się z Tobą moja małą tajemnicą.

Od kilku lat bardzo konsekwentnie dbam o czas na odpoczynek.

Ale nie taki przed TV z przeskakiwaniem z kanału na kanał, tylko o taki, który na prawdę przynosi mi wytchnienie i powoduje, że moje ciało, dusza i umysł się regenerują. Dzięki temu w poniedziałek nie mam problemu z powrotem do działań zawodowych i zajęć domowych.

Jednym z moich sprawdzonych sposobów jest malowanie.

I wierz mi każdy potrafi malować, ale nie znajdzie w tym przyjemności, jeżeli podjedzie do tego, jak do kolejnego zadania na liście „to do”.

Nie musisz mieć specjalnego miejsca i narzędzi. Wystarczy kilka akwarelowych farb, pędzel i blok, który możesz kupić w każdym sklepie (tylko powiedz, że do akwareli).

Zaczynałam od 10 minut dziennie malowania bez celu, bez planu, bez ograniczeń. Słuchając muzyki lub w ciszy, poddawałam się rytmowi melodii albo biciu serca, jakkolwiek byśmy to nazwali. Nie skupiałam się na teorii kolorów, czy kompozycji. Po prostu malowałam.

Po kilku latach z tych 10 minut zrobiło się aż 60 minut.

Dziś nie wyobrażam sobie weekendu, a nawet udaje mi się malować w tygodniu, bez malowania.

Jeżeli chcesz zacząć w ten weekend to zerknij do moich podpowiedzi dla początkujących z „youtuba”:).

Obserwuję kilku artystów, ale Jay Lee jest moim ulubionym, zwłaszcza, że często maluje ze swoim dzieckiem, co bardzo pozytywnie nastraja mnie do tworzenia. Jego filmikom towarzyszy relaksująca muzyka a proponowane techniki są bardzo proste i efektowne.

Często podglądam, jak inni dzielą się swoją artystyczną pasją, bo to daje mi wytchnienie.

Tworzenie daje bardzo dużo, bo uwalnia nas od emocji i pomaga się wyciszyć, zobaczyć, że możemy coś stworzyć, a nie tylko organizować i latać między pracą, domem a innymi obowiązkami.

Moje malowanie to moja przystań, mój zaczarowany ogród.

A co Tobie daje wytchnienie?

Podziel się  swoimi sposobami na odpoczywanie.

Pisz do mnie 🙂

Poszukuję piękna w życiu i zbieram inspiracje oraz doświadczenia innych, żeby przesyłać dalej pozytywną energię i sposoby na życie w pięknym stylu.

Pięknego weekendu i do poniedziałku 🙂

Asia

Jak wybrać odpowiedni biustonosz?

 

Kiedyś też byłam zagubiona w gąszczu wskazówek i porad jak dobrać odpowiedni biustonosz, ale, że jestem dociekliwa, to zaczęłam eksperymentować i sprawdzać, co jest najważniejsze w doborze wygodnego i odpowiedniego do konkretnej budowy ciała biustonosza.

Zanim do tego przejdę małe pytanko do Ciebie.

Jak kupujesz biustonosz? Szybko czy na spokojnie?

Jest kilka metod na dobranie idealnego biustonosza.

Ja dziś opowiem Ci o takiej, którą sama stosuję, bo działa najskuteczniej. Metoda ta składa się z dwóch kroków. Pomiarów centymetrem krawieckim. Wiem…to jest narzędzie, które budzi lęk w większości kobiet. Nie jest to takie straszne, jak się wydaje, ale bardzo potrzebne do tego, aby określić kierunek poszukiwań. Drugi krok to przymierzanie!!!

Jak mierzymy?

Przed pomiarem ubieramy biustonosz (najlepiej z miękkimi miseczkami). Nie robimy pomiarów na gołe ciało, bo biust podlega prawu grawitacji i zazwyczaj opada (nawet ten mały), co wprowadza błędy w obliczeniach.

Do pomiarów używamy najzwyklejszego centymetra krawieckiego.

Co mierzymy?
  1. Obwód pod biustem – przykładamy centymetr na płasko na plecach i równolegle do podłogi przeciągamy go do przodu, tak jakbyśmy chciały się nim opasać. Pomiar zapisujemy co do milimetra na kartce.
  2. Obwód w biuście – przykładamy centymetr podobnie jak wcześniej, tylko że wyżej tak, aby przechodził przez linię wyznaczoną przez sutki (jest to mniej więcej w środku wysokości piersi). Podobnie jak wcześniej prowadzimy centymetr w linie poziomej równolegle do ziemi i odczytujemy wynik co do milimetra, zapisujemy na kartce.

Mamy dwa wyniki, a teraz czas na bardzo skomplikowane zadanie matematyczne.

Od obwodu w biuście (pomiar 2) odejmij teraz obwód pod biustem (pomiar 1).

Otrzymany wynik to rozmiar miseczki.

 

Przykład.

Jeżeli masz w biuście 90 a pod biustem 86 to twój wynik to 4.

Teraz możesz sprawdzić jakiemu symbolowi miseczki odpowiada twój wynik.

Tabelka pokazuje, że przy różnicy 4cm miseczka jest pomiędzy A a B.

I teraz zaczyna się etap drugi czyli mierzenie biustonoszy.

Pamiętaj, że każdy producent może przyjąć inne wymiary standardowe. Dlatego tak ważne jest mierzenie biustonoszy w różnych rozmiarach i bez pośpiechu.

Najlepiej jest zabrać do przymierzalni kilka modeli i pamiętać o tym, że dobrze dobrany biustonosz przy mierzeniu powinien:
  • nie wbijać się pod biustem w ciało,
  • mieć ramiączka dopasowane szerokością do wielkości biustu, aby uniosły jego ciężar, czyli im większy biust tym szersze ramiączka,
  • miseczki dobrane do wielkości, nie marszczące się ani nie spłaszczające piersi,
  • leżeć na tej samej poziomej linii z przodu i z tyłu, czyli jeżeli podnosi się z tyłu trzeba wyregulować ramiączka,

Najwięcej trudności z dobraniem wymarzonego biustonosza mają kobiety o drobnych lub dużych piersiach. Dla tych pierwszych może jest łatwiej znaleźć modele delikatne, koronkowe, lekkie, o których te drugie mogą tylko pomarzyć, ale obydwie grupy, muszą się mocno napracować, aby znaleźć odpowiedni model.

Niestety wielu producentów biustonoszy  powyżej miseczki D nie bierze pod uwagę estetyki, a skupia się na funkcji. Nie wiem, czy wiesz, ale biust w rozmiarze D może ważyć  od 6,75 do 10,35kg, więc nie ma się co dziwić, że producenci skupiają się  bardziej na konstrukcji biustonosza niż na jego wyglądzie. Jednak pocieszający jest fakt, że można spotkać w sklepach coraz więcej pięknych  i estetycznych staników, także dla pań o większych biustach. Ważne, jest dla mnie to, że pięknemu wyglądowi towarzyszy także funkcjonalność. A co za tym idzie komfort noszenia, podtrzymywania piersi i wspierania kręgosłupa w ciągu dnia. Co od razu widać w postawie kobiety, która taki biustonosz ma na sobie.

Natomiast panie o drobnym biuście (miseczka A lub B), mogą delikatnie optycznie powiększyć swoje piersi poprzez wybieranie biustonoszy z wkładkami z pianki lub sylikonu. Takie modele lekko podnosząc biust do góry, powodują, że sylwetka jest także bardziej wyprostowana, dzięki czemu pozbywamy się nawyku garbienia.

Ja sama należę do tej drugiej grupy i wiele czasu zabrało mi, żeby nauczyć się jaki model jest dla mnie najlepszy.Ciało się zmienia. Warto się mierzyć przed zakupem kolejnego biustonosza, aby móc lepiej określić zakres rozmiaru.

Druga sprawa, to kwestie estetyczne, czyli przyglądnięcie się modelom, nowościom i trendom, bo świat bielizny cały czas się zmienia. Producenci zwracają uwagę nie tylko na fasony, kolory czy tkaniny, ale także na możliwości nowych technologii m.in. pianki, silikon, czy dzianiny oddychające.

Przestrzegam przed kupowaniem biustonoszy byle gdzie i w pośpiechu. Bo to taka część garderoby, która ma za zadanie ochronić bardzo wrażliwą i wymagającą część kobiecego ciała.

5 cech najlepszego biustonosza

Dobrze dobrany biustonosz ma :

  • odpowiednią długość pod biustem
  • odpowiednią wielkość miseczek
  • odpowiedni kształt miseczek
  • odpowiednią szerokość ramiączek
  •  osobisty charakter;)

Polecam też książkę Bielizna. Odmień swoje ciało, odmień siebie. Rebecca Apsan i Sarah Stark, bardzo praktyczna i inspirująca.Dużo wyjaśnia i pomaga oswoić się z tematem pomiarów, wymiarów i rodzajów bielizny.

Mam nadzieję, że artykuł Ci się podobał. Jeżeli tak to proszę poleć go koleżankom, przyjaciółkom czy znajomym. Będzie mi bardzo miło:)

 

 

 

 

 

Jak być slow w czasach fast?

Na reszcie piątek:)
Przed nami weekend pełen wrażeń i pozytywnych wibracji.
Nasz syn kończy dziś 10 lat.
Czeka nas dwudniowe świętowanie:)
Pierwsza dekada życia już za nim.
Zaczyna się druga, pełna niespodzianek i wyzwań, nie tylko dla niego, ale także dla nas rodziców.

Odkąd urodziłam synka czas zmienił dla mnie swoją plastyczność. Raz rozciąga się jak krówka, a za chwilę przyspiesza, jak rozkręcona karuzela.

Od pierwszych naszych wspólnych chwil (tych przed urodzeniem), Staś uczy mnie uważności i bycia tu i teraz.
Rutyna opieki nad maluchem przeplatała się z pragnieniem łapania każdej chwili, bycia obecnym, towarzyszenia mu w poznawaniu życia i świata. Leniwe drzemki w środku dnia, zastąpiło bieganie za hulajnogą, lub wspólne rowerowe wyprawy po okolicy.

Dzieci są bardzo chętne do przekraczania swoich granic, poznawania nowych miejsc, robienia nowych rzeczy.
Ich ciekawość powoduje, że często trudno zmieścić w ciągu dnia wszystkie ich zainteresowania i aktywności.

Dlatego uczymy ich wybierać to, co najważniejsze i rezygnować z tego, co mniej ważne.
Podejmowanie takich decyzji jest trudną sztuką, ale niezwykle potrzebną na każdym etapie życia.

Dziś mogę spokojnie powiedzieć, że coraz lepiej idzie im rozeznanie, co jest chwilową zachcianką, a co prawdziwym uskrzydlającym pragnieniem.
Oczywiście początki były bardzo trudne, bo przecież tyle jest cudownych zajęć, zabawek i innych spraw, które chciałoby się poznać, zobaczyć, doświadczyć, a doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, już nie mówiąc o możliwościach budżetu rodzinnego.

Jednak patrząc na efekty tych dziesięciu lat konsekwentego uczenia, jak dokonywać świadomych wyborów, widzę, że to ma głęboki sens.

Od lat obserwuję ludzi wokoło, którzy wkręcili się w niesamowicie szybkie tempo życia i cieszę się, że sama kilka lat temu podjęłam dobrą dla mnie i mojej rodziny decyzję wycofania się z tej karuzeli.

Pójść swoją drogą.

Bo poza tym szalonym wesołym miasteczkiem, w którym ludzie skupieni są na zarabianiu i wydawaniu, jest jeszcze inny świat.
Świat w rytmie SLOW. I to nie znaczy, że moje życie nie jest aktywne, wręcz przeciwnie. Działam, pracuję na pełnych obrotach.
Ale jestem aktywna w moim własnym tempie i w tempie, które nie wykańcza mnie ani moich bliskich fizycznie, psychicznie i umysłowo. Po prostu przestałam się porównywać z innymi. Robię to co kocham, w czym jestem najlepsza, a to co mi słabo wychodzi uzupełniam wsparciem innych. Nie boję się przyznać, że jestem nieidealna. I przestałam dążyć do perfekcji.
Zastąpiłam to dążeniem do nieidealnej, ale mojej, doskonałości w bliskości z rodziną, przyjaciółmi, a reszta się jakoś do tego dopasowuje.

Jak zacząć?

Na pewno nie zrobisz nic siedząc w przed komputerem lub czytając poradniki.
Oczywiście książki, artykuły mogą Ci w tym pomóc, zainspirować, zmotywować.
Ale to Ty podejmujesz decyzje, czy zaczniesz zmieniać sposób działania.

Uwaga!!! to nie jest rewolucja, tylko EWOLUCJA.
Wystarczy jeden mały kroczek 5 minut spaceru, żeby doświadczyć czegoś innego.
U mnie tak właśnie było. Kroczek po kroczku. Wytrwale i konsekwentnie.

Jeżeli chcesz zacząć już dziś, to zrób coś dla siebie właśnie przez 5 minut.
Coś co lubisz. Coś na co zwykle nie masz może czasu.

Ja tak zrobiłam z czytaniem w ciagu dnia i z malowaniem.
Zaczęłam jak dzieci były w przedszkolu.
To na początku było dokładnie 10 minut.
A teraz mam dla siebie w ciągu dnia 60minut 7 dni w tygodniu, czyli razem 420 minut tygodniowo, a rocznie 21,840minut

Pomyślisz, że to luksus?
Może i luksus, ale wypracowany przeze mnie, minuta po minucie.

Ty też możesz mieć więcej czasu dla siebie i bliskich,
jeżeli tylko chcesz:)
Wszystko w twoich rękach.

Jeżeli masz wątpliwości, to napisz lub zadzwoń do mnie.
Porozmawiamy i zobaczymy od czego możesz zacząć.
Jestem członkiem Stowarzyszenia Mentorów Promentor i pomagam ludziom nie tylko pięknie wyglądać, ale też żyć pełnią życia, w zgodzie z potencjałem i możliwościami.

Dziś się trochę rozpisałam, ale to ważny dla mnie temat.
Pozdrawiam ciepło i pięknego dnia Ci życzę
Asia